122575316 sklep@stanislawbm.pl
Kategorie
PL / zł
Lista wpisów
Lista wpisów

Dlaczego sakrament pokuty jest tak ważny w życiu chrześcijanina?

25.08.2025
Dlaczego sakrament pokuty jest tak ważny w życiu chrześcijanina?
#SAKRAMENT POKUTY
#SPOWIEDŹ
#ARTURO CATTANEO

Jak wyglądała pokuta w pierwszych wiekach chrześcijaństwa? Kiedy „pojawił się” konfesjonał? Czy dziś wciąż potrzebujemy spowiedzi sakramentalnej?

Te i podobne pytania pozostają na tapecie, nie tylko w kręgach kościelnych. Pójdziemy do źródła, do historii chrześcijaństwa w starożytności. Poznamy też inspirującą opowieść „Te pięści na stole…” zaczerpniętą z książki „Bóg, Chrystus, Kościół” pod redakcją ks. Artura Cattanea. 

Od kiedy spowiedź istnieje w Kościele?

W poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie: „Od kiedy spowiedź istnieje w Kościele” trafiamy do Wieczernika. Zmartwychwstały Pan przyszedł do swoich uczniów i ukazując ślady po gwoździach – dowody miłości „aż do końca” – dał im Ducha Świętego. Tym samym apostołowie zyskali władzę odpuszczania grzechów (J 20,22–23). Mistrz nie przekazał im jednak „algorytmu”, w jaki sposób powinna przebiegać spowiedź, dlatego jej kształt ewoluował przez wieki, przyjmując ostatecznie znaną nam dziś formę.

Jak wyglądała spowiedź w pierwszych wiekach Kościoła?

W Kościele starożytnym spowiedź miała charakter publiczny. Mówi o tym między innymi następujący fragment Didache (Nauki Dwunastu Apostołów): „W zgromadzeniu wyznasz swoje grzechy i nie przystąpisz nigdy do modlitwy z nieczystym sumieniem” (4,14).

Pokuta w Kościele starożytnym była postrzegana inaczej niż współcześnie. Za moment pojednania człowieka z Bogiem uważano chrzest:

Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie – jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca (Rz 6,3–4).

Publiczna pokuta w Kościele starożytnym

Należy pamiętać, że chrzest przyjmowali dorośli, którzy się nawrócili. Wśród pierwszych chrześcijan panowało przekonanie, że możliwym jest życie bez grzechu. Z czasem rozumienie chrztu i pokuty ewoluowało. Niemniej jednak, za grzechy popełnione po chrzcie pokutę podejmowano tylko raz. Dotyczyła ona grzechów ciężkich, za które uważano: cudzołóstwo, morderstwo oraz wyrzeczenie się wiary. Pokuta miała surowy charakter i była odprawiana publicznie. Wiązała się między innymi z postem, wstrzemięźliwością seksualną oraz brakiem możliwości sprawowania funkcji publicznych.

Rozwój formy spowiedzi sakramentalnej przez wieki

Wiemy, że praktyka spowiedzi usznej została ugruntowana na terytorium wysp Irlandii i Anglii. Wierni wyznawali grzechy przed kapłanem i otrzymywali pokutę wyznaczoną na podstawie ksiąg penitencjarnych. Zyskiwali rozgrzeszenie i możliwość przyjmowania Eucharystii po wypełnieniu pokuty. Misjonarze rozpowszechnili taką formę spowiedzi również na kontynencie.

W przyglądaniu się ewoluowaniu formy sakramentu pokuty należy wskazać co najmniej dwa kamienie milowe. Pierwszy z nich to Sobór Laterański IV (1215 r.), podczas którego ustalono, że wierni powinni przystępować do spowiedzi raz w roku i przyjmować Eucharystię w okresie wielkanocnym.

A co z konfesjonałem, fioletową stułą, formułą spowiadania się… słowem wszystkim tym, co dziś przychodzi nam do głowy na myśl o sakramencie pojednania? Te zasady zostały określone w potrydenckim Rytuale papieża Piusa V (1614 r.). Tym samym spowiedź stała się sakramentem powtarzalnym.

Fragmenty książki „Bóg, Chrystus, Kościół” o sakramencie pojednania

Zagadnienie „dlaczego warto się spowiadać” rozwinął ks. Vittoradolfo Tambone, autor jednego z rozdziałów książki „Bóg, Chrystus, Kościół”. Ten doświadczony duszpasterz i naukowiec (profesor medycyny prawnej, wykładowca na Uniwersytecie Laterańskim, Dyrektor Jednostki Badawczej Bioetyki i Nauk Humanistycznych…) mierzy się o pytaniem o sens spowiedzi, przywołując sugestywne historie. Jedną z nich zatytułował w dość intrygujący sposób „Te pięści na stole…”. To wspomnienie o obiedzie u Jana Pawła II, zorganizowanym dla duszpasterzy akademickich w związku z Mszą Świętą, którą papież miał odprawić dla studentów rzymskich uniwersytetów w ramach przygotowań do Bożego Narodzenia.

Podczas spotkania Jan Paweł II zapytał duszpasterzy o przygotowania do planowanego wydarzenia. Współtowarzysze ks. Vittoradolfa opowiadali o podjętych inicjatywach, natomiast on sam drżał na myśl o tym, że wkrótce przyjdzie moment, w kórym będzie musiał się wypowiedzieć. Nie przygotował żadnych rekolekcji ani kursów, jak to zrobili jego koledzy. Wspomniał jedynie o spowiedzi, jaką zorganizował dla studentów. Na dźwięk słowa „spowiedź” Jan Paweł II uderzył pięścią w stół, co początkowo przeraziło ks. Vittoradolfa, gdyż myślał, że rozgniewał papieża. Okazało się jednak, że był to gest radości. Papież wyznał: „To jest to! To jest najlepszy sposób na przygotowanie się do Mszy Świętej – z dobrą spowiedzią! To jest to, to jest sposób, w jaki należy to robić”.

Jan Paweł II o sakramencie pokuty

Jak wiemy, Jan Paweł II dostrzegał w sakramencie pojednania możliwość szczególnego spotkania człowieka z Bogiem i doświadczenia Jego miłości (por. Nie zapominajcie o sakramencie pojednania). W sakramencie pokuty nie chodzi o „uregulowanie należności”, ale o doświadczenie miłości Odkupiciela, który przez swoją śmierć „skreślił zapis dłużny” (Kol 2,14).  

Świadectwo nawrócenia

Na półkach katolickich księgarni oraz w Internecie możemy znaleźć wiele świadectw nawróceń, podobnych do tego zamieszczonego na portalu wspólnoty Guadelupe. Autorka świadectwa od dzieciństwa mierzyła się z okrucieństwem świata. Największego cierpienia doświadczyła w domu rodzinnym – alkohol, przemoc… Nieustanne zagrożenie w końcu zmusiło ją do ucieczki.

Złamane serce poszukiwało ukojenia. Wtedy autorka świadectwa nie znała jeszcze mocy i miłości Pana. Wchodziła na ścieżki, które prowadziły ją do coraz większego cierpienia. Zanim skończyła liceum, miała już za sobą niejedną próbę samobójczą. Narkotyki, przygodny seks, alkohol, po który sięgała nawet w czasie ciąży.

Popełniane zło sprawiało jej coraz silniejszy ból, jednak sama nie potrafiła się z niego wyzwolić. Zaczęła chodzić na Mszę Świętą, lecz nie miała odwagi, by pójść do spowiedzi. Czuła się niegodną Bożej miłości. Pierwszym przełomowym momentem okazała się dla niej rozmowa z księdzem z parafii. W istocie była ona bardzo prosta – ksiądz poprosił, by niosła obraz podczas peregrynacji. Rozpoczął się proces jej radykalnego nawrócenia, który ostatecznie przypieczętował sakrament pokuty. (Zachęcamy, by przeczytać całą historię TUTAJ).

W spowiedzi przeżywamy historię syna marnotrawnego

W sakramencie pokuty przeżywamy to, co syn marnotrawny – Ojciec przyobleka nas w nową szatę, daje nam pierścień i sandały na nogi, dzięki czemu odzyskujemy swoją królewską godność. Wiele o tym napisano, jednak sama lektura książek, artykułów, wpisów... nie wystarczy. Trzeba otworzyć serce i osobiście doświadczyć spotkania z Bogiem Żywym.

 

Bibliografia