122575316 sklep@stanislawbm.pl
Kategorie
PL / zł
Lista wpisów
Lista wpisów

Jezus pośród ubogich – Ewangelia w codzienności

23.03.2026
Jezus pośród ubogich – Ewangelia w codzienności
#DILEXI TE
#LEON XIV
#ROK Z LEONEM XIV
#ADHORTACJA APOSTOLSKA
#UBODZY
#MIŁOŚĆ CHRZEŚCIJAŃSKA

„Byłem głodny, a daliście Mi jeść…” – te słowa Jezusa z Ewangelii według św. Mateusza (Mt 25, 35) przypominają, że Chrystus utożsamia się z najmniejszymi. Spotkanie z Nim nie dokonuje się jedynie w przestrzeni modlitwy czy w murach świątyni, lecz także w relacji z drugim człowiekiem.

Papież Leon XIV w adhortacji „Dilexi te” przypomina, że Bóg w szczególny sposób pochyla się nad ubogimi i opuszczonymi. Bóg uczy nas, aby najpierw szukać tych najbardziej zranionych. W tym kontekście warto zapytać: jak rozpoznać obecność Jezusa w konkretnych ludziach i sytuacjach codziennego życia?

Opcja Boga: miłość, która pochyla się pierwsza

Fraza opcja na rzecz ubogich pojawia się w rozmowach na temat działań Kościoła, a zatem odnosi się do relacji międzyludzkich. Leon XIV w adhortacji „Dilexi te” wspomina też o preferencyjnej opcji Boga na rzecz ubogich. Papież podkreśla, że Bóg z miłości do swoich stworzeń pochyla się nad ich kruchą kondycją, wprowadzając „plan miłości, który rozciąga się i realizuje w historii, polega przede wszystkim na tym, że zstąpił i przyszedł między nas, aby wyzwolić nas z niewoli, strachu, grzechu i mocy śmierci” (DT 16). Syn Boży doświadcza ubóstwa w różnych jego wymiarach, nie cofając się przed skrajnym upokorzeniem, a ostatecznie – śmiercią. Chrystus nie tylko solidaryzuje się z ubogimi, ale staje się jednym z nich.

W jaki sposób Bóg „wybiera” ubogich, nie wykluczając innych?

Paradoksalnie lektura „Dilexi te” może budzić niepokój: skoro Bóg „wybiera ubogich” to, co ze mną? Jeśli pod względem materialnym niczego mi nie brakuje, to oznacza, że jestem „mniej kochany” przez Boga, nie zależy Mu na mnie, tak jak na moim ubogim bliźnim? Idąc dalej tym tokiem rozumowania, można dojść do wniosku, że nie warto pomagać innym wychodzić z biedy. Leon XIV uprzedza takie błędne przekonania, wyjaśniając że:

Ta „preferencja” nigdy nie oznacza wykluczenia lub dyskryminacji innych grup, co w Bogu byłoby niemożliwe. Ma ona na celu podkreślenie działania Boga, który odnosi się ze współczuciem do ubóstwa i słabości całej ludzkości i który, pragnąc zapoczątkować Królestwo sprawiedliwości, braterstwa i solidarności, ma szczególnie na sercu tych, którzy są dyskryminowani i uciskani, wymagając również od nas, od swojego Kościoła, zdecydowanego i radykalnego opowiedzenia się po stronie najsłabszych (DT 16).

W szerszym rozumieniu ubóstwo odnosi się do każdej ludzkiej „biedy”, nie tylko tej materialnej. Doświadczając ubóstwa, przekonujemy się o kruchości swojej ludzkiej kondycji, co może zintensyfikować w nas pragnienie Boga. Wówczas ubóstwo okazuje się drogą do bezcennego dobra, którym jest nawrócenie – absolutna zmiana myślenia – i powrót do Boga.

Jezus – Mesjasz ubogich od pierwszych chwil

W „Dilexi te” Jezus został określony Mesjaszem ubogich i dla ubogich. Leon XIV, rozwijając tę myśl, zauważa, że Chrystus od początku ziemskiego życia doświadczał odrzucenia i ubóstwa – nie było dla Niego miejsca w gospodzie. Ewangelia przekazuje nam niewiele informacji na temat dzieciństwa i wczesnej młodości Jezusa, jednakże istnieją pewne wskazówki, które umożliwiają nam ustalenie Jego statusu społecznego:

Przede wszystkim wykonywał On zawód rzemieślnika lub cieśli, téktōn (por. Mk 6, 3). Była to grupa ludzi utrzymujących się z pracy fizycznej. Ponieważ nie byli właścicielami ziemi, uważano ich za gorszych od rolników (DT 20).


Jezus nie tylko troszczył się o ubogich, ale także dzielił ich los: jako wędrowny nauczyciel nie miał stałego zamieszkania, a wybierając tę radykalną drogę, pokazał, że gwarantem bezpieczeństwa nie jest materialna własność, ale żywa więź z Ojcem (por. Mt 8, 20; Łk 9, 58).

Ewangeliczny gest: kłosy na polu

W kontekście Jezusowego ubóstwa Leon XIV zwraca uwagę na wymowną scenę opisaną w drugim rozdziale Ewangelii według św. Marka – łuskanie kłosów w szabat (por. Mk 2,23–28). To wydarzenie stało się przyczyną dyskusji Jezusa z faryzeuszami o właściwe rozumienie szabatu. Leon XIV w „Dilexi te” zwraca uwagę na jeszcze jeden szczegół: zbieranie kłosów z pola było prawem przysługującym jedynie ubogim (DT 20).

Rozpoznać Jezusa w codzienności

Refleksja nad Ewangelią nie może zatrzymać się na poziomie teorii. Jeśli chcemy naprawdę rozpoznać Jezusa w codzienności, musimy postawić sobie konkretne pytania:

  • Gdzie dziś są „pola”, na których ubodzy zbierają swoje kłosy? Kim są ludzie, którzy najbardziej potrzebują mojej uwagi, czasu i obecności?
  • W jaki sposób mogę im pomóc, aby mój gest nie był jednorazowym aktem dobroczynności, lecz prawdziwym spotkaniem z drugim człowiekiem – spotkaniem z Jezusem w ubogich?
  • Co znaczą dla mnie słowa Chrystusa: „Wszystko, cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40)? Czy traktuję je jako metaforę, czy jako konkretną wskazówkę do życia?

To właśnie w takich codziennych sytuacjach Ewangelia przestaje być „historią z przeszłości”, a staje się sposobem życia.

Współczesne świadectwo: „To ja otrzymałem pomoc”

Autentyczne spotkanie z ubogim, które pozwala nam doświadczyć Boga Żyjącego, może radykalnie zmienić nasz sposób widzenia świata, ugruntowując w nas postawę wdzięczności. Dowodem na to są historie konkretnych ludzi, na przykład Rodionsa. W 2013 roku, będąc zaangażowanym w wolontariat w domu sióstr Matki Teresy w Rydze, postanowił wyjechać do Brazylii. Motywacją, która mu towarzyszyła, były słowa papieża Franciszka: „Pragnę Kościoła ubogiego i dla ubogich” (por. Chciałem pomagać ubogim a to ja otrzymałem pomoc). Rodions wyjechał do Brazylii, aby pomagać ubogim. Jednakże późniejsze wydarzenia zweryfikowały jego wyobrażenia o wolontariacie.

Praca w favelach pozwoliła poznać Rodionsowi, czym jest prawdziwa wolność. Poznał ludzi, którzy pod względem materialnym nie mieli nic, a mimo to wewnętrznie pozostawali wolni. Ponadto byli pełni wdzięczności i życzliwości, którą okazywali przybyszom z Europy. Rodions pojechał tam, aby „dać coś od siebie”, a zyskał o wiele więcej.

Choć jechałem tam po to, aby pomagać innym, to tak naprawdę ja cały czas otrzymywałem pomoc…

Chciałem pomagać ubogim a to ja otrzymałem pomoc

Często pomagając, „bogacimy się” i to w dobra, które nie są do przecenienia. Ubodzy niejednokrotnie bywają genialnymi nauczycielami życia, pokazując, jak zachować pokój i ufność wobec Boga, nawet gdy nic nie układa się zgodnie z naszym „planem”.

Zakończenie. Ewangelia, która dzieje się dziś

Jezus nadal przechodzi przez „pola” naszego świata – przez miejsca, w których ludzie zmagają się z biedą, samotnością, odrzuceniem oraz brakiem nadziei. Tam właśnie możemy Go realnie spotkać.

Miłość wobec ubogich nie jest dodatkiem do chrześcijańskiej duchowości. To przestrzeń, w której Ewangelia staje się stylem życia, który pozwala nam zobaczyć w drugim człowieku brata. Więcej o miłości, która „nie jest abstrakcją” w kolejnym wpisie.