Pontyfikat papieża Franciszka przypadł na trudne czasy dla Kościoła i świata – pandemia, konflikty zbrojne, przeobrażenia panoramy społecznej. Papież Franciszek zyskał wielu radykalnych zwolenników, pojawiały się próby „zagarnięcia” go przez niektóre grupy społeczne, nie zawsze w uczciwy sposób. Niekiedy dochodziło do nadinterpretowania słów papieża, niekiedy poważną barierą w komunikacji papieża z wiernymi stawały się różnice kulturowe, co było widoczne choćby w dyskursie dotyczącym wojny na Ukrainie.
- Obraz Boga w nauczaniu papieża Franciszka.
- Ostania „katecheza”.
- Przesłanie nadziei.
Czy to zawsze były to tylko różnice kulturowe? Czy każdą z kontrowersyjnych „pokładowych” wypowiedzi papieża Franciszka można uzasadnić – wytłumaczyć, co takiego papież miał naprawdę na myśli? Niekoniecznie, a nawet na pewno nie. Dlaczego? Bo papież Franciszek – Jorge Mario Bergoglio był człowiekiem, współczesnym Piotrem, który tak jak apostoł potrzebował Bożego miłosierdzia.
Akcent na kwestie dotyczące ubogich i marginalizowanych mógł wynikać nie tylko z argentyńskiej mentalności papieża Franciszka, lecz również z osobistego doświadczenia Boga. Franciszek głosił Boga, który żyje (Christus vivit), działa we współczesnym świecie i towarzyszy człowiekowi w jego codzienności. Bo jeśli chcesz naprawdę, bezinteresownie kochać, musisz doświadczyć, że sam jesteś upragniony i umiłowany przez Boga.
W dniu jego odejścia, w Kościele czytano pierwsze publiczne nauczanie św. Piotra. Apostoł zawarł w nim słowa zaczerpnięte z Psalmu 16: „(…) ucieszyło się moje serce i rozradował się mój język, także i moje ciało spoczywać będzie w nadziei, że nie zostawisz duszy mojej w Otchłani ani nie dasz Świętemu Twemu ulec rozkładowi” (Dz 2,26–27). Trudno o trafniejszy „komentarz” do zakończenia ziemskiej wędrówki papieża Franciszka.
Papież Franciszek odszedł w okresie paschalnym, w jubileuszowym roku nadziei. W uszach chrześcijan pobrzmiewają słowa św. Pawła: „A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany” (Rz 5,5). Papież Franciszek, umierając, dał nam ostatnią „katechezę”, jak miał w zwyczaju, katechezę dialogowaną. Papież zdaje się pytać: Siostro / Bracie, czy naprawdę w to wierzysz? Czy wierzysz, że pojawiłeś się na tym świecie ze względu na miłość Boga, że zostałeś przez Niego odkupiony i że Twoje życie nie kończy się tutaj?
Trwając na modlitwie w tym niełatwym czasie dla wspólnoty Kościoła, pomyślmy, czy jesteśmy ludźmi nadziei i co to konkretnie oznacza.