122575316 sklep@stanislawbm.pl
Kategorie
PL / zł
Lista wpisów
Lista wpisów

Krótka historia służebnicy Bożej Helenki Kmieć

28.05.2024
#HELENKA KMIEĆ
#SŁUŻEBNICA BOŻA
#WOLONTARIAT MISYJNY
#MUZYCZNA Z LIBIĄŻA
#SALWATORIANIE

W podaniu o wyjazd misyjny, w odpowiedzi na pytanie, dlaczego chce jechać na misje, napisała: „Otrzymałam Łaskę Bożą, czyli DDDDD (Dar Darmo Dany Do Dawania) i muszę się tym Darem dzielić! (…) Największym darem jest to, że znam Boga i nie mogę zachować tego dla siebie, muszę to rozgłaszać!”

W dzisiejszym wpisie krótko o:

  • pochodzeniu Helenki Kmieć,
  • jej ścieżce edukacji,
  • pasjach, talentach i tym, w jaki sposób wykorzystywała je w służbie innym.

Helena Kmieć – pochodzenie

Helena Agnieszka Kmieć urodziła się 9 lutego 1991 roku w Krakowie. Wychowała się w Libiążu, w rodzinie Barbary i Jana (mama Helenki, Agnieszka zmarła kilka tygodni po jej urodzeniu). W tym domu „oddychało się” wiarą. Dla członków rodziny Kmieciów chrześcijaństwo nie było światopoglądem, ale sposobem na życie.

Helena i Sancja

W 2006 roku Helena przyjęła sakrament bierzmowania wybierając imię Sancja, ku czci swojej ulubionej błogosławionej – Sancji Szymkowiak. Błogosławiona serafitka, realizując swoje powołanie, koncentrowała się na pomocy drugiemu. Angielscy i francuscy jeńcy, którym podczas okupacji służyła jako tłumacz, nazywali ją „aniołem dobroci”. Z pespektywy czasu dostrzegamy dziś analogię pomiędzy bł. Sancją a Heleną Kmieć.

Wybór drogi życiowej

W drugiej liceum Helena wyjechała na prestiżowe stypendium do Leweston School w Sherborne w Wielkiej Brytanii, gdzie zdała maturę. Po powrocie do kraju rozpoczęła studia na kierunku inżynieria chemiczna na Politechnice Śląskiej. W czasie studiów dołączyła do duszpasterstwa akademickiego „Albertinum”, gdzie między innymi śpiewała w scholii. Angażowała się również w pomoc dzieciom w nauce w świetlicy Caritas.

Równolegle Helenka Kmieć rozwijała swoją pasję muzyczną. Ukończyła I i II stopień Państwowej Szkoły Muzycznej w Gliwicach (klasa śpiewu).

Helena Kmieć – stewardessa

Po studiach rozpoczęła pracę jako stewardessa w Wizz Air. Było to wymarzone połączenie jej pasji: podróżowania, poznawania nowych kultur i języków oraz pracy z ludźmi. Mimo że jej kariera zaczęła się rozwijać na dosłownie „bardzo wysokim poziomie”, pozostała sobą – zwyczajną dziewczyną.

„Nawet kiedy wypadł jej lot i musiała iść do pracy, nocowała na pielgrzymce. Rano ubierała się w strój służbowy stewardessy Wizz Air, robiła sobie mocniejszy makijaż i jechała na lotnisko do Katowic. Gdy czas pozwalał przylatywała do Pyrzowic i dołączała do nas na trasie, by wspomóc na swoim śpiewem”

(ks. Paweł Król w: Warto pięknie żyć, s. 5)

Wolontariat misyjny

W trakcie studiów, w 2012 roku Helena zaangażowała się w Wolontariat Misyjny Salvator w Trzebini. Brała udział w organizowaniu półkolonii w Rumunii i na Węgrzech. W 2013 roku wyjechała na trzymiesięczną misję do Zambii. Tam Helenka Kmieć podjęła służbę w ośrodku prowadzonym przez Carol McBrady, znaną też jako „Mateczka Carol”. W ramach wolontariatu Helena Kmieć opiekowała się dziećmi ulicy. Ponadto Helena prowadziła korepetycje z języka angielskiego i matematyki, a także brała udział w działalności ewangelizacyjnej.

Po powrocie do kraju Helena Kmieć została liderką regionu śląskiego Wolontariatu Misyjnego Salvator.

Jak zginęła Helenka Kmieć

Myśl o wyjeździe na półroczną misję wzrastała w sercu Heleny przez dłuższy czas. Miał to być ostatni wyjazd.

„Nie szukała chłopaka, ale kandydata na męża. Znalazła. Mieli się zaręczyć po jej powrocie z Boliwii".

Helena Kmieć i druga wolontariuszka, Anitą Szuwald, nawiązały kontakt z siostrami służebniczkami dębickimi, pracującymi w Boliwii. Wolontariuszki z Polski miały pomóc siostrom w prowadzeniu ochronki dla dzieci.

Do Cochabamby (środkowa Boliwia) przybyły 8 stycznia 2017 roku, podczas trwających tam wakacji. Ich pierwszym zadaniem była pomoc w pracach wykończeniowych ochronki, by przygotować to miejsce na powrót dzieci. Z tamtego czasu zachowały się fotografie Helenki Kmieć, malującej kwiaty na ścianach.

Kilka tygodni później, 24 stycznia 2017 roku, do ochronki wtargnęli bandyci.

„Helenka została zaatakowana nożem (…) Zmarła w wyniku odniesionych ran na rękach swojej przyjaciółki”.

„Muzyczna z Libiąża” zginęła podczas trwającego Roku Wolontariatu.

Biskup Jan Zając, krewny mamy Helenki, wspomina swoje spotkanie z Helenką przed jej wyjazdem do Boliwii. Na wyrażone przez niego zaniepokojenie Helenka odpowiedziała:

„Jadę, bo tam są dzieci, które czekają na moją pomoc i miłość”.

Podsumowanie

Helena pozostawiła po sobie nie tylko wspomnienia, ale także trwały ślad w sercach tych, których spotkała na swojej drodze. Jej historia jasno ukazuje, co znaczy „żyć pełnią życia”. Od 10 maja 2024 roku Helenka jest oficjalnie służebnicą Bożą. Obecnie modlimy się o jej beatyfikację.

 

Źródła: